“Prowadź swój pług przez kości umarłych”, Olga Tokarczuk

5.12.2009 
Kategoria: wywiad, Tokarczuk Olga, spotkanie, książka, Literackie, autor

“Prowadź swój pług przez kości umarłych”; Olga Tokarczuk; Literackie (2009) :: Olga Tokarczuk - spotkanie w MOK w Bydgoszczy (X 2009); @Vimeo.

Thriller moralny, który do ostatniej strony trzyma w napięciu. Akcja rozgrywa się w Kotlinie Kłodzkiej. Główną bohaterką jest Janina Duszejko – kiedyś inżynier mostów, dziś wiejska nauczycielka angielskiego, geografii i dozorczyni domów letniskowych. Jej pasją jest astrologia, a wielką miłością wszelkie zwierzęta. Gdy dzieje im się krzywda, Janina staje w ich obronie i upomina się o szacunek dla nich. Jak łatwo przewidzieć, nikt nie przejmuje się kobietą, która uważa, że świat jest odbiciem tego, co zapisane w gwiazdach, a w wolnych chwilach czyta Williama Blake’a.

Prowadź swój pług przez kości umarłych
Olga Tokarczuk, Wyd. Literackie

Wydawca :: Nokaut.pl :: Allegro.pl

W okolicy zaczynają umierać kłusownicy i krzywdziciele zwierząt. Seria zgonów rośnie. Janina ma teorię na temat motywu i sprawcy tych zbrodni, ale policja ignoruje ją, traktując jak nieszkodliwą dziwaczkę. Jednak Janina wie więcej, bo czyta w gwiazdach, jak w otwartej księdze…

Olga Tokarczuk – jedna z najpopularniejszych i poczytniejszych polskich pisarek, laureatka wielu prestiżowych nagród, w tym nagrody Nike 2008 (za Biegunów). Ponad 170 tys. egzemplarzy jej książek sprzedanych przez Wydawnictwo Literackie, w tym ponad 74 tys. poprzedniej powieści Bieguni! Należy do jednych z najczęściej tłumaczonych polskich pisarzy. Prawa do tłumaczenia jej książek, których sprzedażą zajmuje się Wydawnictwo Literackie, zostały sprzedane już do ponad dwudziestu krajów.

(nw)

Linki:

:: Olga Tokarczuk - Wyd. Literackie
:: Olga Tokarczuk - Wikipedia (pl)

:: Wydawnictwo Literackie

Komentarz

One Response to ““Prowadź swój pług przez kości umarłych”, Olga Tokarczuk”

  1. Karol on December 15th, 2009 4:30

    Książka Tokarczuk jedynie dotyka problemu polowań na zwierzęta, z którym dokładnie mieliśmy okazję zapoznać się w Polowaneczku. Do tego autorka z powodu m.in. nieudolnie poprowadzonej akcji – równie dynamicznej jak w tasiemcowych serialach telewizyjnych, czy astrologicznych dłużyzn, w których bohaterka „naukowo” objaśnia wpływ układu planet na program telewizyjny, pali ważny społecznie temat. Wszystko podlewa sztambuchowymi mądrościami z Williama Blacke’a i zamiast literackiej uczty otrzymujemy grafomański zakalec. Do tego bohaterka niezamierzenie staje się karykaturą obrończyni praw zwierząt, co głównemu tematowi z pewnością nie służy. Jest to stara wariatka (zresztą sama tak o sobie mówi, i słusznie), otumaniona czarną herbatą i wywarem z szyszek, która raz na tydzień myje nogi i zakłada czyste ubranie; psy nazywa swoimi dziewczynkami, a na co dzień współżyje z japońskim samochodem – największym osiągnięciem w życiu mieszkanki Kotliny Kłodzkiej, poza trupami oczywiście, które w tej powieści ścielą się gęsto. Głupia książka. Nie polecam!

Skomentuj